Archiwum dla sierpień, 2006

www.wirtualna bańka (pusta w środku). pl

sierpień 25, 2006

a ja dalej czepiam się stron lokalnych. Teraz przyszedł czas na wirtualna(warszawa, gdańsk, katowice, kraków, łódź, olsztyn, poznań, sopot, szczecin, wrocław).pl

 Może się mylę, ale strony lokalne powinny dostarczać informacje na temat tego, co dzieje się w danym mieście, gdzie można tam zjeść, gdzie przenocować, a gdzie zanieść buty do szewca. A zarabiają na tym, że umieszczają sobie tu i tam banerek reklamowy, jakieś rekl. kontekstowe, no i tyle. Tak z grubsza.

Zobaczmy, jak to wygląda np. na wirtualna.warszawa.pl. Pierwsze wrażenie (moje przynajmniej): reklamy różnej maści zajmują chyba 75% całości – po bardziej wnikliwym spojrzeniu i kilku kliknięciach stwierdzam, że zajmują chyba z 85% albo i 95%. Owszem, są niusy “z podwórka” (żródło – “Gazeta Wyborcza”), jest też zestawienie aktualnych imprez i wydarzeń w mieście. Jednak przysłowiowego szewca trudno znaleźć. Jest na stronie wyszukiwarka netsprinta, ale po co wchodzić w tym celu na stronę wirtualnej warszawy, jak można gdzie indziej, albo na google po prostu i efekt będzie podobny (jeżeli nie lepszy).

no dobra, myślę sobie, średnio mi się całośc widzi, ale zobaczę, czy forum strony żyje, może są jacyś użytkownicy. I tutaj zdziwienie – codziennie conajmniej po kilka, kilkanaście wpisów. Bywa, ze na regionalnych forach “Gazety Wyborczej” – która nie jest żadnym wyznacznikiem, ale jako strona główna ma niezaprzeczalną popularność – bywają dni bez żadnego wpisu. A tu taki urodzaj. No no no, kto by pomyślał. Jednak po chwili drążenia tematu odkrywam, że oryginalne miejsce wpisów to regionalne google groups. Na pasku nad forum został umieszczony napis “Warszawa pl.regionalne.warszawa”, więc nikt tu niczego nie ukrywa.

no i to na tyle. Na koniec postanowiłę sprawdzić, jak wyglądo sprawa w innych wirtualnych miastach. Np. w wirtualnym Szczecinie. No tak, dzisiaj mamy 25 sierpnia, a ostatni news na stronie pochodzi z 14 sierpnia. Dział “imprezy w Szczecinie” pusty. No cóż, małe miasto, spokojne… No to spojrzałem jeszcze na Kraków. Ostatni news – 16 sierpień. Dział “imprezy w Krakowie” pusty.

Właściwie wszystko jest w porządku. Przecież nikt nikomu nie zakazuje tworzyć serwisów , które zawierają prawie wyłącznie reklamy. Pojawiają się tylko dwa pytania – kto to ogląda i kto płaci za te reklamy. Jeżeli chodzi o pytanie nr1, to śmiem stwierdzić, że mało kto to ogląda z prostej przyczyny – strona nie spełnia swojej funkcji. Pytanie nr 2 – nie wiem kto płaci, ale myślę, że jak reklamodawcy zorientują się kiedyś, jak efektywnie są wydawane ich pieniądze, to ta bańka (nie mówię o omówionych tu stronach, tylko o przedstawionym trendzie – takich przykładów jest dużo więcej), to ta bańka pęknie.

e-newsroom

sierpień 18, 2006

 Znalazłszy stronę www.e-newsroom.pl odnotowałem:

tytuł strony – całkiem fajny (chociaż trochę taki niezbyt polski). Pomysły też tam są i chęci na pewno również szczere. No ale to by było na tyle.

Po wejściu na stronę całość zasłania jakaś reklama. Jasne, że fajnie mieć reklamy u siebie, ale chyba nie kosztem rozdrażnienia odbiorcy tejże. Cały layout – za bardzo jazzy i cool. Zupełnie nieczytelny. Przeładowany jakimiś esami-floresami marnotrawiacymi miejsce na ekranie. A szkoda, bo jak się przyjrzeć, to można znaleźć i coś jakby podcasty, i coś jakby videocasty, i takie tam różne.

Poza tym właściwie nie wiadomo “oso chozi”; z treści materiałów można by wnioskować, ze to portal wiadomości z miasta Łodzi, ale potem okazuje się, że ma to być taki ogólnokrajowy newsroom. Misch-mash.

Ale może “targetowi” się to podoba.